Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Moc modlitwy - relacja z ojcem

niedziela, 12 lipca 2009 23:39

 Rozpoczynam teraz serię nowych wpisów z cyklu „moc modlitwy". Będą to świadectwa różnych osób, które modliły się do Boga o konkretną sprawę i nastąpił przełom w danej dziedzinie czy ich życiu. Czasem to będą małe sprawy, wręcz błahe albo wielkie. Ale małe koło napędza większe od siebie, nigdy odwrotnie.

Wpisy będą się co jakiś czas ukazywały. Zapraszam do lektury.


Moc modlitwy - relacja z ojcem

  Przez długi czas miałem bardzo trudny kontakt ze swoim ojcem.

Nie mogliśmy się dogadać ze sobą w wielu sprawach życiowych i innych, trudno nam też było razem ze sobą pracować. Nie wychodziło nam to, mimo iż próbowalem ustępować ojcu i robić tak jak on chce. Nie potrafiliśmy ze sobą rozmawiać, wystarczyła mała różnica w poglądach na dany temat i ostre kłótnie wybuchały jak wulkan, nie raz kończąc się na wyzwiskach i trzaskaniu drzwiami. Robiłem co mogłem, by tak się nie działo, ale nie dawałem rady.

W końcu zacząłem modlić się do Boga, aby pomógł rozwiązać tę sytuację.

Zmiany nie przyszły od razu, mimo iż regularnie się modliłem o to jakiś czas. W czasie kiedy modliłem się o zmianę relacji z moim ojcem, nie było między nami ostrych spięć. Bywały bardzo rzadko i łagodne. Sami w mig je rozwiązywaliśmy, potrafiliśmy również pracować ze sobą. Ja dalej się modliłem o to, dziękując Bogu za najdrobniejszą zmianę w tej sprawie.

Potężny przełom nastąpił bardzo szybko. Za jakiś czas przyszło nam pracować przy naprawie samochodu i nie kłóciliśmy się wcale. Wszytsko razem zgodnie wykonywaliśmy. Dopiero po paru dniach zdałem sobie z tego sprawę i nie mogłem uwierzyć. Przy kolejnej naprawie samochodu ( to jedna ze spraw przy której naojstrzejsze były kłótnie) wszystko, także było zgodnie. Od tamtego momentu wiele się zmieniło. Jest całkiem inna, lepsza relacja i cały czas praca nad tym z obu stron.

                                  P.

komentarze (1) | dodaj komentarz

"...idźcie do owiec, które zginęły z domu Izraela." Mat.10,6

czwartek, 28 maja 2009 19:16

     Kiedyś, zanim sprowadziłem się do tego miejsca gdzie jestem teraz, przez ok. 4 lata mieszkałem zupełnie gdzie indziej. Byłem wtedy małym chłopcem i wraz ze swoją nieco starszą siostrą, starszymi kolegami, koleżankami ganialiśmy na jednym podwórku i bawiliśmy się często w starym samochodzie przeznaczonym na złom. Nie wiele pamiętam z tego okresu, a potem przyszedł czas wyprowadzki. Do dziś bywam w tym miejscu, odwiedzam czasem starych znajomych. A tych, z którymi potem na długi czas zanikł kontakt, spotykając się w okolicach tego miejsca bądź nawet na tym małym podwóreczku rozpoznajemy się po tzw. „gębie". Są to miłe spotkania i zadziwia nas fakt, że z niektórymi nie widzieliśmy się nawet 20 lat to jednak się poznajemy.

W tamtym czasie ganiała z nami też koleżanka.  Kilka razy się potem widzieliśmy, ale nigdy nie zamieniliśmy ze sobą choćby jednego słowa, po prostu się mijaliśmy.

Jakiś czas temu w życiu mojej koleżanki wydarzyły się bardzo złe rzeczy. Wpadła w złe towarzystwo i narkotyki. Jak długo trwał ten okres, nie wiem.

Jakiś rok temu zobaczyłem ją ponownie, po kilku latach niewidzenia się. Zachowywała się bardzo dziwnie jakby była „obłąkana". Już wtedy Bóg poruszył moje serce i zobaczyłem, że potrzebuje Jezusa i należy z nią porozmawiać, okazać miłość, a ja bałem się podejść, żeby z nią porozmawiać.

Sytuacja zmieniła się dopiero w następnym roku. Znowu przyjechałem do tego miejsca, i zobaczyłem ją. Przypomniało mi się wydarzenie sprzed roku, a Bóg znów poprzez Ducha Świętego poruszył moje serce i nawiązałem z nią kontakt. Nie poznała mnie i nie pamiętała żadnych wydarzeń z tamtego okresu, ani nawet mieszkających tam jeszcze niektórych osób, z którymi razem ganialiśmy. Był to dla mnie duży szok. Mimo wszystko rozmawialiśmy ze sobą bardzo długo.

Dowiedziałem się, że leczy się teraz w jakimś ośrodku i radziła się mnie wobec pewnych problemów, a ja mówiłem jej o bożych zasadach i jak podług nich rozwiązać problemy, i też, że na pewno będzie zdrowa i wyjdzie z tego. Cały czas dawałem jej odczuć, że ją akceptuję i nie ważne co się wydarzyło kiedyś tam. Następnie rozmowa zeszła na tematy muzyczne i dowiedziała się, że słucham muzyki gospel oraz że jest to muzyka chwaląca Stwórce. W wyniku tych okoliczności dostała ode mnie płytę zespołu Hillsong.  

Czy płytę przesłuchała, tego nie wiem, bo owego wieczoru musiała wracać do ośrodka, w którym się leczy i od tej pory jej niewidziałem.

Wierzę, że na pewno wyjdzie z tego i, że Bóg ją całkowicie uleczy i nawróci się.

Bóg kocha nas wszystkich, nasz los nie jest mu obojętny.


„Kto by przyjął jedno z takich dziatek w imieniu moim, mnie przyjmuje, a ktokolwiek by mnie przyjął, nie mnie przyjmuje, lecz tego, który mnie posłał."

                                       Mar. 9,37

                                                        

                                                          Piotr


komentarze (0) | dodaj komentarz

Z archiwum bożych działań

wtorek, 05 maja 2009 0:37

Pomyślałem,że dziś podziele się z Wami tym co Bóg dokonał w moim życiu kilka lat temu. Sposób w jaki Bóg zadziałał był dla mnie wielkim zaskoczeniem.

 

"Bóg lubi zaskakiwać"

Niewiele robiłem ostatnio z różnych powodów (ot,brak chęci do wszystkiego). Te powody to problemy najprzeróżniejsze, z którymi zmagamy się na co dzień w życiu i przez które przesłoniłem sobie widoki na lepsze życie z Bogiem. Te problemy to m.in. niechęć do robienia czyli pospolite lenistwo, nie przejmowanie się, zajmowanie się rzeczami, które nie dają nam właściwego pożytku itd. Nie będę wymieniał wszystkich  problemów dnia codziennego bo są one tak różne jak różne są dni, i każdy z nas wie jakie ma własne problemy codziennie. Zamiast je od razu rozwiązać skupiłem się, na tym że, jakoś to będzie.

I zbagatelizowałem te problemy oraz swoją postawę wobec nich. Tak naprawdę przyjąłem je pod swój dach, pozwoliłem im, żeby w moim życiu to one zajęły pierwsze miejsce. I co z tego zyskałem? Nic, po prostu nic. Przez zbagatelizowanie przyszły łatwiej takie niewłaściwe postawy jak lenistwo, olewanie wielu rzeczy, rozlazłość cielesna i umysłowa, bałwochwalstwo, nie umiarkowanie w piciu alkoholu itp.

W głębi serca wiedziałem, że robie rzeczy niewłaściwe, że nie przyniosą mi one żadnych korzyści, ale było mi z tymi rzeczami wygodnie. Hodowałem chwasty w sobie, w wyniku czego zaczynałem pragnąć wielu rzeczy, moja wszelka pożądliwość rosła, w tym również była seksualna pożądliwość i co się z tym wiąże również masturbacja, w głowie szalały sobie beztrosko głupie myśli nie dające spokoju. Do tego doszedł najpierw jeden browarek, a za nim poszła kolejka od metra.

Miałem tego dość wszystkiego, ale nie od razu. Odstawiłem alkohol, bo stwierdziłem, że przez alkohol to mi łatwiej przychodzą różne głupotki, a nie pamiętać co robiłeś poprzedniego dnia nie jest fajnie (wtedy łatwo ci jest wmówić co robiłeś i to czego nie robiłeś). Browara już nie było, ale ja sobie dalej w tym tkwiłem bo mi było wygodnie.

Dzień za dniem sobie leciał, a ja coraz bardziej zmęczony. Myślę sobie "czym"? I nie przejmowałem się tym, szedłem spać. Rano długo spałem, rozlazłość nasilała się z każdym dniem coraz bardziej, a ja jak głupi z wywieszonym jęzorem leciałem do tych nie właściwych rzeczy.

Wiedziałem, że jestem nie w porządku wobec Boga, że zepchnąłem Go na bok. Chciałem zakończyć całą tą sytuację, w głębi serca tego pragnąłem. Ale kiedy chciałem o tym porozmawiać z Bogiem, przychodziła pokusa, by dalej w tym trwać i brakowało mi odwagi by wydobyć nawet najprostsze słowa do Boga "Ojcze, pomóż!". Za każdym razem ulegałem pokusie. Jedyne słowa jakie wypowiadałem w tym czasie do Boga to kiedy jadłem coś, jak nie zapomniałem to powiedziałem "Ojcze po błogosław, to co jem".

Po obiedzie zasiadłem jak zwykle do komputera, przeglądałem różne strony, czytałem informacje co dzieje się na świecie. Zacząłem przeglądać strony związane z chrześcijańską muzyką i wykonawcami tej muzyki, a właściwie to poszukiwałem nowinek na temat tej muzyki i trafiłem na stronę gdzie można posłuchać utworów w mp3. Przesłuchałem fragment jednej piosenki i ściągnąłem go na dysk. Bardzo mi się spodobał. Wcześniej już go słyszałem, (Dzisiaj jest dzień) ale w innym wykonaniu.

Podczas słuchania tego utworu zacząłem się przemieniać, wstąpiła we mnie radość jakiej dawno nie miałem i moje problemy zniknęły, poczułem, że Bóg wlewa we mnie swoją miłość, napełnia mnie ponownie Duchem Świętym i błogosławi mnie. A mnie pociekły łzy radości, poczułem się wolny, i że wszystkie moje problemy są tak malutkie, że ich nie ma.

Wyznałem Bogu wszystkie swoje grzechy, przez chwile czułem jak ich ciężar spada ze mnie.

Wszelkie natrętne myśli, problemiki i chwasty uciekły bo boją się Boga i jego obecności.

Pan wyciągnął do mnie rękę, nie opuścił mine, rozwiązał moje problemy, nie potępił mnie, sprawił że się wesele i raduję.
I JAK TU NIE KOCHAĆ BOGA?!!!!!!!!!!!!!!!!   CHWAŁA PANU !!!!

 

Utwór do posłuchania znajduje się na stronie  http://www.alberto.pl/songs.php   Dzisiaj jest dzień

komentarze (1) | dodaj komentarz

Nadzieja w wierze

czwartek, 23 kwietnia 2009 23:06

Każdy z nas staje przed różnymi życiowymi wyborami, decyzjami. Codziennie też zmagamy się z różnymi problemami, uciskami itd.

To od nas zależy co będzie się dalej działo w obliczu problemów, kłopotów. Trudności mogą narastać i piętrzyć się. Nasza postawa jest ważniejsza od faktów. Nie poddawajmy się bo zostaniemy pokonani.

Jeśli upadłeś, to wstań i idź dalej. Nie przejmuj się, jeżeli po drodze znowu kilka razy upadniesz. Jezus wciąż daje nam szansę poprawy - więc korzystajmy z tego.

Możemy też stanąć ponad problem choć to nie łatwe, ale możliwe. Musimy tylko zdobyć się na odwagę i spróbować.

Napierajmy też z całych sił w modlitwie. Wiara może być mała jak ziarenko gorczycy (Mat. 17; 20). A to już wystarczy by przenosić nie tylko góry.

Nigdy nie przyjmujmy kłopotów jako wymówki, bo wtedy zrzekamy się kierowania biegiem swoich spraw.


 Piotr

(zacząłem to od niedawna stosować, rezultaty są szybko widoczne i jest skuteczne)                                                

komentarze (1) | dodaj komentarz

Lewe faktury

poniedziałek, 13 kwietnia 2009 23:53

Dziś chciałbym powiedzieć o jednej sprawie. Być może robi tak wiele osób, i uważa to, za całkiem normalne i legalne.

Kupujesz coś dla siebie, a bierzesz to na fakturę na czyjąś firmę np. : tankujesz swój własny samochód i oczywiście podajesz  numery rejestracyjne nie swojego auta. Może to być również wiele jeszcze innych rzeczy, które użyjesz tylko ty, a nigdy nie będą w „owej firmie".  Z tego co wiem i się orientuję to można i powinno się odpisać od podatku tylko to, co rzeczywiście jest w tej firmie i na firmę naprawdę było bądź jest zakupione.

Nazwijmy rzeczy po imieniu. To są lewe faktury i przez to okradane jest państwo.


Do niedawna ja tak robiłem i uważałem to za uczciwe. Częściej jednak borykałem się z myślą czy jest to, aby na pewno do końca uczciwe i pewności wciąż nie miałem. Pozwoliłem sobie przymknąć na to oko i tak hodowałem w sobie ten „chwaścik".  Rósł sobie i rósł, a ja zacząłem sięgać bardziej i chętniej do nie uczciwych rzeczy. Przez to zmieniłem się i stałem się gorszy, bardziej okrutny i obłudny ( to bagno szybko wciąga).


Cały czas nad tym się zastanawiałem i gdzieś w sercu pytałem Boga o to. I dowiedziałem się, że ta sprawa ma się  tak samo jak Kali ukraść krowa, to dobrze, ale jak Kalemu ukraść krowę to źle.

Opłaca się być uczciwym do końca, bo jak jesteś czysty to nic nie znajdą, choćby się dwoili i troili.

Pamiętajmy, że co boskie to Bogu, a co cesarskie cesarzowi.

                                        Mr.X

komentarze (0) | dodaj komentarz

 12  »

niedziela, 21 marca 2010

Licznik odwiedzin: 668

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Namierz i znajdź

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog

Średnia ocen: 4.17
Oddano głosów: 6

Wróć do głosowania

Zamów

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Kontakt

blogdek@wp.pl

Byli tutaj

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 10.07.2009 20:02:59
  • autor: Jotka
  • treść: Hm. zajrzałam na chw...

Odwiedziło nas

Odwiedziny: 668
Księga gości: 1
Bloog istnieje od: 630 dni